 |
|
Plakat do wydruku....
Wydrukuj i przekaż dalej.....


ZADANIE POLSKI NA NASZE CZASY!
Kazanie wygłoszone 12 IX 2010 r przez ks. Grzegorza Świercza
Parafia Radzice, w dekanacie Drzewica, diecezja radomska....
Jedna z głównych prawd wiary, obowiązujących każdego chrześcijanina do
wierzenia, mówi, że Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza
a za zło karze. Wielu ludzi jednak zastanawia się jak można pogodzić tę prawdę
z Bożym Miłosierdziem.
To Orędzie o Bożym Miłosierdziu Pan Jezus objawił św. Faustynie w 1930 r
i powiedział, że jest to Orędzie na nasze czasy, na czasy ostateczne.
Mało tego, Jan Paweł II pisze w encyklice, że Miłosierdzie jest wyższą sprawiedliwością.
Czyżby zatem dobra nowina dla grzeszników, że mogą grzeszyć bez
obaw, bo Bóg już przestaje być taki sprawiedliwy, a na pierwszy plan
wychodzi miłosierdzie, przebaczenie. Czyżby ta prawda wiary o sprawiedliwości Bożej, przestała być aktualna i trzeba ją traktować z przymrużeniem oka?
Otóż NIE!! Bóg jest niezmienny w swoich postanowieniach i jest do końca sprawiedliwy. Ktoś, kto by grzeszył licząc zuchwale na Miłosierdzie, spotka wcześniej, niż się spodziewa sprawiedliwy wyrok na siebie! ! !
Jak zatem pogodzić sprawiedliwość i miłosierdzie Boże, jak to rozumieć?
Jan Paweł II pisze w encyklice, że przypowieść o Synu marnotrawnym wyraża
istotę Bożego Miłosierdzia. Każdy z nas wobec Boga jest tym właśnie synem marnotrawnym, bo każdy popełnia jakieś grzechy. Podobnie jak ów syn otrzymał od ojca część majątku, tak my otrzymaliśmy od Boga skarb jeszcze większy, trwalszy niż pieniądze i złoto. Otrzymaliśmy nasze człowieczeństwo, nasze dusze i ciała, rozum i wolną wolę, otrzymaliśmy różne talenty.
I jak to wszystko wykorzystujemy, czy zgodnie z zamysłem Stwórcy?
No właśnie nie! Często bowiem mamy własne pomysły na życie i degradujemy nasze człowieczeństwo. W ten sposób podobnie tej jak ów syn z ewangelii marnotrawimy ogromną część otrzymanych skarbów.
Skutkiem tej degradacji człowieczeństwa stajemy się bardzo upodleni, tracimy poczucie swojej wielkiej godności, godności dziecka Bożego.
Tak samo syn z ewangelii już nie myśli o sobie jako o synu swojego ojca,
lecz widzi siebie gorzej niż najemnika. Wyrazem tego jest fakt, że chwyta się najbardziej poniżających zajęć, jakim było dla ówczesnych Izraelitów pasanie świń,
bo świnie to były dla nich zwierzęta nieczyste.
Widzimy jak ów syn coraz bardziej pogrąża się w degradacji swojego człowieczeństwa:
był synem a zatem i dziedzicem wielkiego majątku. Majątku w którym służy wielu najemnikowi mają oni pod dostatkiem chleba. Teraz przymiera głodem i wykonuje zajęcie, którego nikt, mający tylko trochę pieniędzy, nie chce wykonywać.
Co na to ojciec? Po pierwsze zapewne znał żywiołowość swych synów i mógł w pewnym stopniu przewidzieć ich los. Mimo to nie zatrzymuje młodszego syna,
gdy ten chce odejść z połową majątku. Odtąd jednak ciągle z bólem serca
czekał na jego powrót. Z nadzieją wychodził na drogę, wypatrując go.
Ten właśnie ojciec z ewangelii jest obrazem Boga. Bóg bowiem tak samo postępuje wobec grzesznika: z jednej strony nie zniewala, bo zaprzeczyłby miłości, a z drugiej jest do końca wierny swojemu ojcostwu.
Gdy człowiek chce popełnić grzech, Bóg może przemawiać do niego na różne sposoby, przez różnych ludzi, dawać mu różne znaki, ale nie odbiera mu wolnej woli
I gdy człowiek go popełni, Bóg z bolącym sercem, może jedynie czekać. Czekać aż człowiek sam podejmie decyzję powrotu, bo na siłę nikogo do siebie nie przyciągnie, nikogo na siłę nie nawróci!
Czy mógłby ktoś powiedzieć, że Bóg postępuje niesprawiedliwie? W żadnym wypadku! Bóg jest sprawiedliwy do końca! Sprawiedliwy i dlatego wierny!
Wierny ale nie zniewalający! Na tym właśnie polega prawdziwa Miłość! Miłość, która przyjmuje kształt Miłosierdzia!
Dlatego właśnie miłość i miłosierdzie jest największym i najwspanialszym przymiotem Boga Stworzyciela! – jak pisze św. Faustyna w Dzienniczku oraz Jan Paweł II w encyklice.
Zastanówmy się jednak dlaczego to orędzie jest aż tak bardzo ważne?
Czemu Jezus z taką mocą podkreśla, że to jest ostatnia deska ratunku dla świata?
Odpowiedź znajdujemy również w słowach samego Jezusa: Dusze giną mimo
Mojej gorzkiej męki. Powstaje jednak pytanie: Dlaczego giną? Dlaczego gdy widzą swoją nędzę, to choćby wtedy jeszcze w ostatnim momencie się nie nawrócą?
Otóż trzeba powiedzieć, że gdy człowiek zgrzeszy, przybliża się do niego szatan i kusi do kolejnych coraz większych grzechów. Gdy człowiek jest przy Bogu, to szatan boi się Boga
i nie ma na człowieka tak dużego wpływu. Grzech powoduje oddalenie się a grzech ciężki całkowite zerwanie relacji z Bogiem. Gdy człowiek tę relację zerwie, to potem nie jest już w stanie o własnych siłach, bez pomocy Boga, nawiązać jej z powrotem. Potrzeba, aby Bóg go obmył z grzechów, ale nie zrobi tego na siłę. Trzeba, żeby człowiek sam Boga o poprosił o przebaczenie, żeby tak się stało, musi zaufać Jego Miłosierdziu.
Widzimy zatem, że wystarczy aby szatan skusił człowieka do jednego tylko grzechu najlepiej ciężkiego, dalej pójdzie już łatwiej. Szatan tylko się boi, żeby człowiek nie wrócił do Boga, dlatego podsuwa mu różne fałszywe racje, że w stanie grzechu ma lepiej, że inni robią tak samo albo jeszcze gorzej, a w ogóle to może nie jest grzech.
Gdy zaś człowiek zastanawia się nad powrotem do Boga, to wmawia mu że: ty już tak bardzo się od Boga oddaliłeś, że Bóg ci tego nie wybaczy. Dla ciebie już nie ma ratunku. Taki człowiek jest zniewolony przez grzech.
Wielu ludzi niestety ulega temu oszustwu, bo mają zły obraz Boga. Dla nich Bóg to przede wszystkim sprawiedliwy sędzia, który rozlicza i karze za grzechy. Dlatego Pan Jezus mówi: nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopóki się nie zwróci do Miłosierdzia Mojego. Bóg czeka na grzesznika, z bolącym Sercem i wyciągniętymi ramionami, ale może tylko czekać. Każdemu chciałby Bóg powiedzieć: Kocham cię! Tylko w moich ramionach znajdziesz prawdziwe szczęście! Pragnę odpuścić ci grzechy, wróć do Mnie moje dziecko, wróć! Jeśli człowiek Bogu zaufa, odkryje Bożą Miłość i Miłosierdzie i nawróci się.
Umiłowani! Nawracajmy się póki czas! Bo Jezus mówi: nim przyjdę jako sędzia sprawiedliwy, przychodzę jako Król Miłosierdzia.Spowiadajmy się zatem regularnie, najlepiej tak, by zawsze być w stanie Łaski uświęcającej.
Prośmy jak najczęściej Boga o miłosierdzie dla nas i dla całego świata. Odmawiajmy Koronkę do Bożego Miłosierdzia , koniecznie odmawiajmy ją codziennie! Niech nie będzie nikogo, kto by tej koronki codziennie nie odmówił!
Oto na Filipinach Koronka ta jest o 15ej transmitowana przez radio i TV, ludzie odmawiają ją na ulicach. A my Polacy? Przecież nas Pan Jezus szczególnie wybrał na przekazicieli tego orędzia, choćby przez to że mówił do naszej rodaczki, że Jego słowa w Dzienniczku zapisane są w języku polskim i nikt nam nie musi go tłumaczyć, nie ma obawy żadnych przekłamań.
Czy pamiętamy słowa Jezusa: Polskę szczególnie umiłowałem. Jeżeli będzie wierna mojej woli, wywyższę ją w potędze i świętości i z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście moje. Jan Paweł II mówi, że trzeba tę iskrę rozniecać. Każdy z nas powinien poczuć się odpowiedzialny za przekazywanie tego orędzia.
Dlaczego tylko w Radio Maryja jest transmitowana Koronka o 15ej, a pozostałe media, czemu nie włączą się w to co jest Polski zadaniem? Widać nie są Katolickie ani Polskie.
Pan Jezus powiedział: Odmawiaj nieustannie tę koronką, której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą ją podawać grzesznikom jako ostatnią deskę ratunku; chociażby był grzesznik najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia mojego. Pragnę, aby poznał świat cały miłosierdzie moje; niepojętych łask pragnę udzielać duszom, które ufają mojemu miłosierdziu. |
|
|
|
|